Dla Zuzi

2 komentarzy

  1. Adam pisze:

    Witam
    Za wszystko będzie trzeba zapłacić i nic nie dzieje się bez przyczyny- to prawda. Tak jak Pan powiedział- słowa o supermarkecie. Jeśli okażę się i jeśli poznamy i przede wszystkim zrozumiemy na czym polega wolność, to będziemy mniej z niej chcieć korzystać.

    Można powiedzieć ze tak naprawdę wolność-
    - to uświadomienie sobie czego Nam nie wolno.

    Paradoksalnie ograniczenia i potrzeba czegoś co nas ogranicza daje nam wolność. To wyzwala z więzów- miłość wyzwala. Bo ona wynika z samego środka Nas, z serca bytu. Jeśli głównym celem miłości jest napełnienie Nią całego naszego wnętrza, to już człowiek nie ma miejsca na inne rzeczy. Jeśli przedmiotem miłości staje się wolność- to wolności nie ogranicza już nic. Zadanie jest modułowe: ciężko znaleźć prawdziwą miłość, ciężej jest wytrwać w miłości, a jeszcze ciężej zostawić miłość. Bo nawet wówczas jak się ją zostawi to Ona nie znika- Ona cały czas będzie. Tak jak Pan powiedział- to co się zbudowało zostaje. Ten most, który już nie będzie łączył dwóch lądów zostanie, a nam zostaną na rękach ślady jak go budowaliśmy, blizny po skaleczeniach gdy przybijaliśmy gwoździe, wypłukana serotonina w mózgu po nieprzespanych nocach gdy go malowaliśmy. Ale i wspaniałe chwile jak biegaliśmy po nim niesieni przez jego wibracje- jak fotografowaliśmy go. A dlaczego takie wytrwanie w miłości ma być ciężkie- przecież wcześniej napisałem ze to uczucie wolności. To jak to jest? o co chodzi- rezygnacja z wolności dla wolności. Właśnie tylko, że ta wcześniejsza wolność to jest inna wolność- człowiek może wszystko i właśnie tym wszystkim jest ograniczony.

    W wolności miłości nie ma ograniczeń. Tam nie można się schować, coś zamknąć, odłożyć na potem, oszukać- bo przecież wolność, coś schować za dywan czymś się zamartwiać. Albo wsiadasz do łodzi miłości i płyniesz z nurtem rzeki i jesteś wolny albo pozostajesz na brzegu i też jesteś wolny. Spróbuj być jedną nogą w łodzi a drugą na brzegu- w najlepszym przypadku będziesz tak stał i stał;).

    Oczywiste jest też to, ze druga osoba też musi płynąć z nami. Możemy razem chodzić po brzegu- to jest łatwo- jedna osoba pójdzie tam, druga tam, potem znowu się spotkamy. W łodzi jest trudniej- tam na chwile nie wyjdziemy. Odnosząc się teraz do komentarza Pani Zuzi, to skąd znaleźć siłę na przepłynięcie w łodzi całego życia, skąd brać siłę? Tutaj myślę oczywiście o etapie związku -małżeństwie.
    Chciałem się tutaj odnieść jeśli mogę do wypowiedzi ks. Piotra Pawlukiewicza na YouTube: „Jak być mężczyzną i kobietą we współczesnym świecie” autor: Tadeusz Czernik. (polecam)
    Mówi o tym, że siłę należy brać od swojego wnętrza. Trzeba wrócić do siebie, stać się jak dziecko.I to ma sens, przecież w prawdziwej miłości jesteśmy odkryci i musimy być odkryci-wolność. Przecież nie możemy brać siłę z zewnątrz Nas, a dlatego bo to nie my.

    Jakbyśmy sobie przeprowadzili psychoanalizę to właśnie my stanowimy wnętrze i tam jest siła. Spróbuję to zobrazować tak trochę drastycznie;P.
    Wyobraźmy sobie, że bierzemy nożyk i jak najdelikatniej usuwamy naskórek z ciała- to nasz miniony dzień. Jeszcze grubiej- to nasz miniony tydzień. Kolejne minione tygodnie, miesiące lata- to usunięte kolejne coraz grubsze warstwy skóry. W końcu weźmy nóż i usuńmy całą skórę z pleców- to lata studiów, oderwijmy kolejne płaty skóry z rąk i brzucha- to wpływ środowiska, kolegów. Usunięta cała skóra z ciała i widok gołych mięśni to etap dojrzewania. Zacznijmy odrywać kolejne mięśnie- nasze dzieciństwo, wpływ kolegów, najmłodszych rówieśników, zabaw w piaskownicy i bójek na boisku. Teraz zacznijmy odrywać organy wewnętrzne- to nasza rodzina, dom, sposób wychowania:) otwórzmy klatkę piersiową i usuńmy kości, żebra…serce- to nasza kochana Mama i Tata. Teraz zajrzyjmy do środka: to My:)

    Problem polega na tym, że ludzie udają kogoś kim nie są. Tworzą półpancerzyk. Tylko problem polega na tym, że ten półpancerzyk wrasta pod skórę jak chityna. Potem trudno się go pozbyć.
    I odpowiedz: dlaczego ludzie nie są razem, odeszli zostawili siebie. Bo nie było siły- tej siły. Albo nigdy nie chcieli ze sobą być, albo pancerz był za gruby.

    Oczywiście to tylko moja analiza
    Pozdrawiam
    Adam

  2. zuzia pisze:

    Witajcie,
    Nie przesadzam tak z tym pozbywaniem się fragmentów mojego ciała. Nawet lubię siebie.
    Pewnie przesadziłam z tymi smutnymi ludźmi, ale jakoś się tak złożyło.
    Trochę mnie do tego sprowokował mój były, bo miał coś zrobić ważnego i nie zrobił. A to było tak niewiele..
    Niektóre związki są po prostu bardziej wyniszczające niż inne. A niektóre pomimo, że już są skończone to nie są. I dobrze byłoby dojść do jakiegoś porozumienia …,
    chociaż coraz bardziej nie chce mi się tego wspominać. I tak sobie tworzymy…
    Doświadczanie jest częścią życia, chociaż na całe szczęście, że nie doświadczamy wszystkiego sami na sobie, ale wymieniamy się doświadczeniami.
    Przecież ten Piękny Świat jeszcze się nie kończy, ciągle zastanawiam się co jeszcze się może wydarzyć. Mogą nas zaatakować, np. jakieś stwory jak w Pacifik rim, i co? koniec świata będzie? pewnie jeszcze nie. Nie oglądałam takich filmów ani horrorów, ale ten jest tego warty.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz